wróciłem – niestety

i wróciłem.
Zapchane ucho, cieknący nos – z dworca do domu wracam taksówką – choć szczerze ich nie lubię. Głowa wczoraj, dziś, jutro pewnie też, pełna wspomnień. Tak, chwile spędzone w mieście Praga są już niestety wspomnieniami, eh. Dałbym wiele, by były wciąż chwilami bieżącymi. O Pradze napisze innym razem, teraz jakoś jestem zbyt mocno jej złakniony by móc spokojnie o niej pisać, o tych miejscach, tych ludziach.

Dziś poranek bez internetu. Dziwnie, inaczej, ale nie źle. Był czas na pranie, sprzątanie, Gazetę, zrobienie jajecznicy na śniadanio-obiad dla siebie i wracającej z dalekiej Wielkopolski konkubiny. Z współlokatorką wróciła psia dziewczynka, która jakby trochę urosła i zmądrzała – sika już tylko i wyłącznie na gazety.

Dziś też kupiłem sobie wiertarkę. Powiesiłem kalendarz, czekający na tą chwile aż 4 miesiące. Mógłbym teraz przytoczyć treść pewnej bardzo popularnej reklamy zaaranżowaną do mojej sytuacji: wiertarka – 179 zł, wiertła – 29 zł, kołki – 8 zł, widok jazzowego kalendarza pilsnera na ścianie – bezcenne.

2 Odpowiedzi do “wróciłem – niestety”


  1. 1 Szymon maj 6, 2008 o 9:53 am

    No ładnie! Czekam na praskie impresje z niecierpliwością, tym bardziej, że jeszcze nigdy tam nie byłem, a zawsze o tym marzyłem… Trochę Ci zazdroszczę (tak pozytywnie, oczywiście). No a jazz kalendarz Pilsnera to już absolutna bajka! Gdzież takowe można nabyć???
    Pozdrawiam z Italii! Wracaj do zdrowia!

  2. 2 nieszukany maj 7, 2008 o 6:15 am

    Szymonie, mój kalendarz Pilsnera wygrałem w piwnym konkursie akurat, ale widziałem te same kalendarze już bez logo Pilsner w Empiku kiedyś, więc jak będziesz w Polsce (kiedyś może) to zajrzyj do tego sklepu właśnie. Pozdrawiam.
    Zdrowie powoli wraca:)


Dodaj komentarz