tak więc.. odeszło, zginęło, przepadło! Głupie marne samopoczucie dało sobie na luz.
Jeżdżąc po sopockim parku na rolkach ścigam się z motylem.
W pracy czuję się dobrze, ba chyba nawet znowu myślę, że jestem dobry w tym co robie.
Gdynia jako miasto znowu jest przeze mnie lubiana.
Odbieram telefony i prowadzę miłe rozmowy.
Żyję poprawnie i dość radośnie.
A w głowie wciąż Praga.

