Muszę opróżnić portfel z czeskich koron. Muszę obejrzeć jeszcze kilka razy zdjęcia z miasta Praga, wybrać te fajniejsze i pokazać je światu. Muszę porozsyłać zdjęcia, na których są (fajni) ludzie. Mogę jeszcze spokojnie pocieszyć się świeżymi wspomnieniami. Ot, takie post-praskie-porządki. Krótko: było super.
Długo (retrospekcje przepisane z mikro-notatnika)…
środa, 18:28
podróż pociągiem do Pragi to spanie, picie, jedzenie kanapek z serem i czytanie Murakamiego. Gdy jedzie się pociągiem przez Nasielsk, gdzie trwa zdawać by się mogło wieczny remont torowiska, panuje straszna cisza i spokój. Pociąg nie jedzie, a wlecze się raczej, a myśli wówczas przyśpieszają chcąc zrobić jakby na złość aktualnym okolicznościom. Powolny pociąg contra światłowód myśli. I połowa przedziały czyta książki. Jestem dziwnie szczęśliwy, że jestem w tej czytającej połowie.
środa, 19:58
pociąg dotoczył się do Stolicy Wschodniej. Stoimy i stoimy.
Od kiedy tylko wsiadła, chyba w Sopocie albo w jakimś innym Gdańsku, mam ochotę powiedzieć jej, że jest jedną z najładniejszych kobiet jakie w życiu widziałem. Dziewczynie /pani / kobiecie, która siedzi naprzeciw mnie. Wciąż stoimy, tzn. pociąg się nie przemieszcza. Jest cicho, nikt nic nie mówi. Wysiadam /przesiadam się na kolejnej stacji.
piątek, 10:40
umyty, ogolony, kawą zaspokojony, z lekkimi szmerami w głowie wychodzę na prasie miasto. Dziś będę szukał gazety ERA 21, tutejszej architektonicznej prasy, no i może wybiorę się na Prasky hrad. Wczoraj był “zwiedzany” inny zamek – Wyszehrad. I generalnie cały mój prasku typ zwiedzania/bytowania sprowadza się do poszukiwań ciekawych kadrów, wieczornego wina i porannego braku śniadania. Jakby to powiedział M. – jest godnie.
niedziela, 10:20
na praskich torowiskach kwitną maki. Ciekawe jakby to było być makiem (praskim oczywiście). Pojawić się na jeden makowy sezon, wykiełkować, urosnąć, zakwitnąć specjalnie dla Pragi. Tu się narodzić i umrzeć. Krótko ale prasko. Maki na torowiskach? Tak, wracam nad morze. Znowu zejdzie tydzień nim przywyknę do gdyńskiej rzeczywistości. Co jest w tym praskim mieście, że tak mnie pociąga, kto jest w tym mieście? Lubię w Pradze pić kawę na tarasie przyjaciół. Lubię chodzić wczesnym rankiem po jeszcze pustych ulicach. Lubię robić zakupy w albercie z myślą o tym, że zrobię z nich jedzenie godne ludzkiego podniebienia. Lubię kupować bilety na metro, kasować.. obserwować ludzi i.. i mam chyba tutaj swój ulubiony sklep z płytami, ulubiony sklep z prasą i książkami architektonicznymi (udało mi się w nim kupić ERA 21).
Jakoś tak mi sentymentalnie.
Siedzę w bezprzedziałowym wagonie, tyłem do kierunku jazdy. Myślę, że właśnie tak powinno się opuszczać
ulubione miasto. Obserwując jak pozostaje w odpowiednim dla siebie i stałym miejscu, tu nad Wełtawą.
Pewnie zaraz zasnę na wskutek intensywnej nocy, pełnej wina i piwa, tańców, ludzi, rozmów. Nocy przespanej wyjątkowo w dwóch złączonych fotelach.
I lubię to miasto.. lubię poznanych w nim ludzi.. lubię muzykę tam odkrytą.
I lubię też 3miasto.. lubię tutejszych ludzi.. lubię poznawaną tu muzykę..
Słucham Vivaldiego.. a najchętniej słuchałbym Nico Muhly, którego poznałem w mieście Praga, a który w kraju polskim wydaje się totalnie nieosiągalny.

