Archiwum dla maj 27th, 2008

zrób coś

wszystko mówi: zrób coś. Zaryzykuj.
Kiedy w pracy po praskich doznaniach jednorazowo zżeram dwa kciuki, zregenerowane zadbane paznokcie. Kiedy stres i nerwy wracają z podwójną siłą. Moje wnętrze prawie krzyczy: zrób coś, zaryzykuj.

Jutro i pojutrze czeka mnie małe zwiedzanie Pomorza.. będzie czas by pomyśleć, poskładać myśli. Potem.. omówię je w czwartek z kolegą, a następnie z łebskim sąsiadem. Być może w piątek złoże wypowiedzenie umowy o pracę. Ryzyko jest. Jest również nadzieja, że będę mógł robić to o robieniu czego myślałem zaraz po studiach. Zachodzi prawdopodobieństwo, że choć trochę się rozwinę. Obecna praca, poza całkiem dobrą kasą, nie daje mi już niczego, żadnej satysfakcji ani radości, męczy, stresuje, denerwuje.

Pewnie zaryzykuję, czas najbliższy pokaże.. żaden dalszy.

I wciąż moja głowa pełna praskich myśli.

mur

Słucham Nico Muhly w pracy. Słucham w domu. Słucham w samochodzie.
Murakami czeka na zakończenie (aż wstyd, że jeszcze mu rady nie dałem).