wczoraj pojeździłem trochę po północy naszego pięknego kraju. Odbyłem telefoniczną rozmowę z nauczycielką koordynacji i stwierdziłem ponownie: zrób to. Zaraz po tym jak w głowie padło hasło zrób to drogę majestatycznie przeszedł mi bocian, najzwyczajniej w świecie tuptał sobie po asfalcie – normalka, czy znak? Właściwie to nic innego nie zajmuje mojej głowy tylko myślenie o moim jednoosobowym przedsiębiorstwie. I dochodzę do wniosku, że chociażbym miał się sparzyć, to warto zaryzykować.
Wiele zależy od wieczornego (dziś) spotkania. Będzie nadzieja na większą ilość ewentualnych zleceniodawców, to jutro będzie wypowiedzenie umowy o pracę. Będzie jutro wypowiedzenie, to za miesiąc będzie rejestracja działalności gospodarczej, nowy życiowy tor, nowe wyzwanie, w celu realizacji starych marzeń.
I z tym monotonnym natłokiem myśli nie mogę zmobilizować się do pracy ku chwale mojego tymczasowego pracodawcy, firmy – generatora stresu i siwych włosów na mojej, jeszcze młodego człowieka, głowie.


powodzenia zatem życzę