czytam z fascynacją książkę, którą tak trudno było mi zacząć, tknąć, otworzyć. Sopocką papryką przepycham automat do biletów. Słucham muzyki, dużo – jednak przeważnie tej samej. Mimo wszystko odkrywam – dźwięki, które powinienem był odkryć rok temu, a co tam – lepiej późno niż wcale.
Składam spodnie, kurtkę wieszam w szafie, piję obrzydliwą pepsi bez gazu i marzę o kawie w środku bezchmurnej nocy w mieście nad zatoką. Na monitorze obok mam otwarty projekt budynku, w którym każda kreska jest moja, mały bo mały, ale zawsze. Kulka była przed chwilą a teraz jest Mugison i ma ochotę na pianino, bądź koncert w akademii muzycznej. Chciałbym móc zobaczyć znowu wiolonczelistkę, tą która muzykę przeżywa i tworzy całym swoim ciałem, a gdy to robi zabawnie podskakuje jej grzywka przycięta równo tuż nad samymi brwiami.
Żyję i lubię swoje życie. Przeraża mnie jedynie fakt, że wydaję więcej niż zarabiam a niebiosa widzą i nie grzmią. Żyję i martwi mnie jedynie to, że tak wiele nie zależy od nas samych.
I uwielbiam.


co to za książka?
To cudownie, że uwielbiasz!


Wspaniale, że lubisz swoje życie!
Jak niebiosa nie grzmią, to pozwól, że ja zagrzmię! Bacz na swoje wydatki!!!
No właśnie, jaką książkę czytasz?
Pozdrawiam!
ta książka to Alchemik, początkowo strasznie jej byłem nieprzychylny, a przeczytałem myk myk – w tempie w jakim rzadko zdarza mi się czytać książki.
Pozdrawiam również
jak możesz wydawać więcej niż zarabiasz? :> poczekaj aż ci się skończą oszczędności a bilans wpływów i wydatków ci się wyrówna
sory zapomniałam. jako nowy gość powinnam się była przywitać.
cześć
Trafiłam przypadkiem? Jakoś nie dostrzegam przypadków w moim życiu. Widocznie gdzieś pośród Twoich słów i fotografii miałam dostrzec ważną prawdę dla mnie samej – że świat widziany oczami kogoś wrażliwego i nie wstydzącego się swojego idealistycznego nastawienia jest o wiele piękniejszy. Szukam w oczach ludzi inspiracji do tworzenia szczęścia z tego, co mi wpada w ręce. Myslovitz śpiewa o “szczęściu w filiżance herbaty” i jakoś tak szczerze i prosto w to wierzę. W kilku Twoich słowach widzę rażące wręcz podobieństwo do mnie, ale dzięki temu czuję się bezpieczniej. Bo wiem, że jeśli kiedyś być może spotkam Cię na swojej drodze, to zrozumiesz każde moje słowo. Dziękuję. Zainspirowałeś mnie
. Do dalszego podążania drogą moich marzeń. I jeszcze na koniec napiszę coś, co mnie bardzo poruszyło – niebieskie trampki są jedną z najpiękniejszych rzeczy jakie udało mi się zobaczyć
. Dotąd myślałam, że moje zielone są niebanalne, ale te niebieskie wcale bardzo dorównują im szczyptą tak przeze mnie ukochanego szaleństwa
. Pozdrawiam
.
Mógłbym właściwie to samo napisać o tamtych niebieskich trampkach!
W Nieszukanym jest tyle piękna!
jakoś nigdy się nie przekonałam do coelho.