Archiwum Strony 2

tak tak, ja chcę

gdyby moje życie mogło polegać na budzeniu się przed Szczęściem, parzeniu kawy, odkrywaniu muzyki, robieniu mojego www-dziecka i zasypianiu przed Szczęściem.. tak tak, ja chcę!

Moje życie właściwie na tym polega. Czasem tylko trzeba jeszcze popracować, ale od czego są noce w mieście-jeszcze-dalej-na-północ?!
A to w kwestii odkryć  (tym razem wskazanych) – Her Morning Elegance / Oren Lavie:

szczęście trafia po omacku

SMS: “Skoro chcesz mnie zobaczyc to wyjrzyj przez okno prosze…”
Wyglądam przez okno z lekkim niedowierzaniem, z dużym zmieszaniem, z wielką nadzieją. Po drugiej stronie ulicy stoi znany samochód a w nim siedzi Szczęście z przyjacielem, który to w torbie wozi trąbkę. I wszystkie troski idą w bok, w dal, w zapomnienie. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że Szczęście nie wiedziało gdzie mieszkam, nie znało miasta-jeszcze-dalej-na-północ, było po całym dniu pracy,.. ot po prostu postanowiło mi zrobić niespodziankę w środku nocy i trafiło po omacku. Magia.

nauka pisania pozytywnego

seria niełatwych rozmów utwierdza mnie w przekonaniu, że spotkałem szczęście. I nie chce mi się wypisywać tego nad czym jeszcze potrafią marudzić* moje myśli, bo w gruncie rzeczy chyba zaczynam nie-potrafić użalać się nad swoim życiem, bo jak tu użalać się nad pozytywem? Czeka mnie wyzwanie – nauka pisania o radości, szczęściu i spełnieniu. Czyżby o tym pisało się trudniej? Obawiam się, że tak.

i 30 stycznia dam kolejną plamę. Bo choć w tym roku pamiętam, to nie będę miał odwagi. Odwagi by złożyć życzenia osobie, która na najlepsze i wyszukane życzenia, zasługuje.

*marudzenie nie oznacza niczego złego

nie różowo, ale niebiesko z żółtymi liniamii

i najbardziej lubię rysować linie koloru żółtego, to nic, że są to przeważnie linie pomocnicze a produkt finalny zawsze jest czarno – biały. A moja firma, mój pomysł na życie? Minęły 3 miesiące i bardzo potrzebuję żółtych linii w moim życiu zawodowym. A teraz  pojawia się gruba żółta linia, dużo pracy, dużo różnych projektów, które wyciągną mnie na prostą. Bez wątpienia uległ zmianie mój tryb życia, jest bardziej elastyczny, bardziej luzacki, jednak i bardziej niestabilny finansowo, a.. a niestety jestem jednym z tych, którzy w chwilach braku kasy tracą humor. Okazuje się jednak, że i tutaj los mi sprzyja – bo z głodu nie umieram, a chadzam do kina, do teatru, co ważniejsze ‘uwielbiam’ i jestem ‘uwielbiany’. No i jest jeden dodatkowy atut mojego obecnego trybu życia, mam czas na tworzenie mojego www-dziecka. I nie wiem, mam jakieś dziwne przeczucie, że choć nie wszystko jest na różowo, to może i dobrze, bo jest niebieskie – z problemami, które pozwolą docenić to, że jest właśnie tak jak jest, że jest dobrze, że będzie lepiej. A lepiej to dobrze działająca firma, aktualna i punktualna eskaemka oraz uczuciowość na stale dobrym poziomie.

Czy ja nie jestem ostatnio jakiś zbyt optymistnie nastawiony do życia? Marudzić będę zawsze, bo nie od parady miałem swego czasu ksywę ‘maruder’, ale marudzenie ma chyba coraz mnie pretensjonalny ton.

i jest najważniejsze

czytam z fascynacją książkę, którą tak trudno było mi zacząć, tknąć, otworzyć.  Sopocką papryką przepycham automat do biletów.  Słucham muzyki, dużo – jednak przeważnie tej samej. Mimo wszystko odkrywam – dźwięki, które powinienem był odkryć rok temu, a co tam – lepiej późno niż wcale.

Składam spodnie, kurtkę wieszam w szafie, piję obrzydliwą pepsi bez gazu i marzę o kawie w środku bezchmurnej nocy w mieście nad zatoką. Na monitorze obok mam otwarty projekt budynku, w którym każda kreska jest moja, mały bo mały, ale zawsze. Kulka była przed chwilą a teraz jest Mugison i ma ochotę na pianino, bądź koncert w akademii muzycznej. Chciałbym móc zobaczyć znowu wiolonczelistkę, tą która muzykę przeżywa i tworzy całym swoim ciałem, a gdy to robi zabawnie podskakuje jej grzywka przycięta równo tuż nad samymi brwiami.

Żyję i lubię swoje życie. Przeraża mnie jedynie fakt, że wydaję więcej niż zarabiam a niebiosa widzą i nie grzmią. Żyję i martwi mnie jedynie to, że tak wiele nie zależy od nas samych.

I uwielbiam.

z…

z czerwoną szyją, z suchymi dłońmi, z Moloko, Sigurami i Coldplay, z sercem też czerwonym, z zapchanymi uszami i cieknącym nosem, z obawami i radościami, ze styczniowym obliczem eskaem, z przyjaciółmi i wrogami, z psem, z pełnym brzuchem i głową spragnioną kawy, z optymizmem.. zaczynam nowy rok, choć tak generalnie to niby nie zwracam uwagi na zmianę daty

pa rum pa pum pum

i już po wigilijnej wieczerzy, po kolęd śpiewaniu, życzeń składaniu.. jeszcze przed pasterką i jeszcze przed rodzinnymi odwiedzinami.. w głowie mej, a może raczej w sercu tęsknota, radość i smutek też. Mega absolutny refleksyjny shake uczuć zdecydowanie z przewagą szczęścia.

A do uszu mych dociera tylko pa rum pa pum pum … Wesołych Świąt Drodzy Państwo!

« Poprzednia stronaNastępna strona »


 

listopad 2009
P W Ś C P S N
« maj    
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30  

Flickr Photos

gdynia zaczytana #1

gdynia zaczytana #2

More Photos
who's online