dobrze

człowiek, który chodzi spać o 4 (gdy już za oknem jasno) najzwyczajniej w świecie nie ma czasu pisać o tym co u niego. Taki człowiek, po prostu o 4 nad ranem idzie spać z myślą, że ma za sobą dobrze przeżyty dzień. Po prostu jest dobrze, o czym tu pisać. Jest dobrze.

piątego nie będzie

mądry ktoś powiedział: po co będziesz zamykać ‚czwartego’? – po to by otworzyć ‚piątego’? Odpowiedziałem: pewnie tak. I w ten sposób ‚czwarty ocaleje’ (tylko po co). Już mi się nie chce pisać tu po cichu, chce mi się krzyczeć, drzeć, wydzierać.. jednak do krzyku trzeba odwagi.. tymczasem pracuję i myślę, myślę i pracuję.. pozwalając sobie tylko na przerwę na obiad, na zrobienie herbaty, na napisanie tego posta.. odwaga przyjdzie pewnie zaraz po ‚chęci’, a ‚chęć ‚ już wewnątrz mnie krzyczy: obecna.

tymczasem

blog bliski zamknięcia..
a tymczasem:

luźne spokojne przemyślenie

uśmiecham się słysząc śmiejącą się w pokoju obok Babcię – ogląda pewnie jakiś serial. Ojciec (tata) gada ze swoim bratem przez telefon tak głośno, że słuchać go w całym mieszkaniu. Matka (mama) za pomocą klawiatury i myszki zabija dzielnie kurczaki na ekranie monitora. W łazience na młodszą siostrę leją się litry wody. Pies leży na miejscu, na którym za jakieś 6 godzin spocznę ja… nie ma co myśleć nad powyższy, jestem w domu rodzinnym, w mieście-jeszcze-dalej-na-północ – tak właśnie jest tutaj w tej chwili..

a w głowie myśli dalekie i bliskie, zdecydowanie pozytywne. Zamierzenia, plany i pomysły powstają w głowie w ilości nie do zliczenia. Pozytywna również tęsknota za Szczęściem zlokalizowanym w mieście potrójnym.

pomysł zapisywania pomysłów jest wciąż jednym z tych, które wciąż sprytnie wymykają się realizacji.. ale skoro udaje mi się dość regularnie biegać, to może uda mi się w końcu zapisywać pomysły..

dzwony

kiedy pracuję i kiedy w słuchawkach grają The Whitest Boy ALive i kiedy w tle słyszę dźwięk dzwonów pobliskiego kościoła, znowu zaczynam lubić to miasto-jeszcze-dalej-na-północ. Miasto, które zdecydowanie bardziej da się lubić porą letnia niż zimową.. a najbardziej da się lubić w porach przejściowych.
i kiedy znowu zaczynam lubić to miasto, nadal tęsknie za miastem potrójnym.. a może to wcale nie chodzi o tęsknotę za miastem w sensie urbanistycznym, tylko o jego ludzki wymiar?
i co dziwne, jeszcze kilka dni temu nie myślałem ani o mieście-jeszcze-dalej-na-północ, ani o potrójnym.. nie myślałem o żadnym mieście.. nordycki klimat, a raczej ludzie, którzy go dla stworzyli wyzbyli mnie tęsknoty za czymkolwiek.. nawet za moim www-dzieckiem. Szczęście było przecież na wyciągnięcie ręki.

takk (norsk)!

tęsknota drugiego wieczoru

muzyka jest tym czym oddycham. I wiem, że gdy to przeczytasz możesz być trochę zły, ale czasem mam wrażenie, że dałbym radę żyć bez tlenu, ale nie bez niej. Bez niej nie byłbym tym kim jestem, nie byłbym tym kim jestem dla siebie i dla Ciebie.
Gdy w nowym układzie przestrzennym mojego pokoju, świeczki podkradają mi tlen, muzyka napełnia mnie życiem. Życie, to uczucia, emocje, ambicje..  życie to też ta krótkotrwała tęsknota drugiego wieczoru, życie to spotkanie o 13 dnia trzeciego, życie to koncert i św. Mikołaj, to Ty i ja.. a ja to wieczny poszukiwacz, a Ty to Szczęście.

shoutbox (bardzo krótkie podsumowanie stanu mojego ducha, a raczej jego bez-stanu)

w moim cudownym świecie wszystko, poza jednym, jest genialne.


Sierpień 2017
Pon W Śr C Pt S N
« Maj    
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  

Flickr Photos

who's online